który nie potrafił ukryć zaskoczenia na widok czarnej owcy rodziny w towarzystwie licho

- Jego lordowska mość uprzedził, żeby nie spodziewać się go przed wieczorem.
Luciena, po czym spoważniał. - Po co więc to wymyślne kłamstwo?
- Nie ufam im.
— Nie — powiedziałam zdumiona jego słowami.
Lucien potrząsnął głową. Zaczynał się domyślać, po kim Alexandra odziedziczyła
usłyszała ciche szczeknięcie, przypomniała sobie jedno i drugie.
- Fakt. Jak masz na imię?
- Odpieprz się. Jestem czysta. Nie możesz mnie zatrzymać. - Zaciągnęła się. - I nic nie widziałam.
- Och, proszę zostać! - zawołała Rose.
Liz ledwie mogła oddychać, tak była przerażona. Rozpaczliwie szukała w myślach innych niż sobotni bal powodów, które mogły sprowadzać matkę Glorii do przełożonej.
Zawahała się.
Skinął głową.
- I tak napisałaś ich wystarczająco dużo.
Santos zacisnął dłonie. Nie miał ochoty na pogawędki. Wolałby teraz być sam. A jednak w głębi duszy chciał, żeby usiadła obok niego.


istota!

zaczną rozsiewać głupie plotki, nikt nie śmie się do ciebie zbliżyć, jeśli... będziesz moją żoną.
guwernantka owinęła go sobie wokół palca.
- Na samym tronie - sprostował Lucien i strzepnął niewidoczny pyłek z rękawa. -

W pokoju słychać było jedynie osobliwe, rytmiczne szura-

- Podobnie jak nie było mowy, że spotkam się z Blaqiem.
- To moja sprawa!
- Świetnie. Chodźmy więc. Nie, Isabello, ty sobie siedź i odpoczywaj - powstrzymała ją Alice, widząc, że wstaje z fotela. - My zaraz wrócimy.

- Troskliwy.

łatwością. Był taki chudy… taki idealny. Nachylił się nad zaskoczonym chłopakiem,
- Bez nas?!
Potulnie przysiadła na brzegu, fotela i czekała. Wygląda jak gołębica, pomyślał Carlise. Mała, szara gołębica, która dobrowolnie pakuje się w łapska lisa. Sprawiała tak niepozorne wrażenie, że patrząc na nią, książę nie mógł uwierzyć, iż to dzięki niej zostanie zamknięty najczarniejszy rozdział w historii jego życia.